Czy trzeba zapłacić podatek za odszkodowanie?

Wiele osób zastanawia się, czy w wyniku otrzymanego odszkodowania, należy odprowadzać podatek. Zgodnie z obowiązującą literą prawa, celem odszkodowania jest zrekompensowanie poniesionej szkody przez osobą fizyczną, a nie wzbogacenie się. W związku z tym, przepisy prawa podatkowego zawierają zwolnienie odszkodowań od opodatkowania. Zwolnienia dotyczą między innymi:

  • odszkodowań wynikających bezpośrednio z przepisów prawa
  • odszkodowań otrzymanych na podstawie wyroku sądowego lub ugody

I tak na przykład, odszkodowania w postaci renty, w związku z uszkodzeniem ciała, wywołaniem rozstroju zdrowia, czy całkowitą lub częściową utratą zdolności do pracy zarobkowej są zwolnione od podatku. Wszelkie odszkodowania, które mają na celu pokrycie zwiększonych potrzeb życiowych, czy wynikające ze zmniejszonych widoków powodzenia na przyszłość, zgodnie z ustawą, nie są opodatkowane.
Niemniej jednak, od powyższych zasad ustawa przewiduje wyjątki, które warto poznać, aby mieć pewność, czy zwolnienie przysługuje w danym przypadku. Dla przykładu, w odniesieniu do odszkodowań wynikających z przepisów prawa, wyjątkiem zwolnienia z obowiązku podatkowego jest m.in. odszkodowanie wynikające z zawartych umów, czy odszkodowania przyznane na podstawie przepisów o zakazie konkurencji. W drugim wypadku, zwolnienie nie przysługuje na przykład odszkodowaniom otrzymanym w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, czyli każde odszkodowanie przyznane w postępowaniu w sprawach gospodarczych.
W sytuacjach, które zdarzają się na co dzień, jak na przykład wypadki komunikacyjne, największe różnice dotyczą tego, czy odszkodowanie zostało przyznane osobie fizycznej, która nie prowadzi własnej działalności, czy osobie rozliczającej się na podstawie księgi przychodów. Przedsiębiorca, w przeciwieństwie do osoby fizycznej, na bowiem prawo wliczenia w koszt prowadzonej działalności wydatek poniesiony na ubezpieczenie obowiązkowe OC i dobrowolne. W związku z tym, gdy w wyniku szkody uzyska odszkodowanie, musi je zaksięgować.

Aby uniknąć błędów i rozwiać wątpliwości, warto zapoznać się z Ustawą  z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych lub skontaktować ze specjalistami Kancelarii Odszkodowawczej OFN, którzy w sytuacji poniesionej szkody, nie tylko pomogą wywalczyć należne odszkodowanie, ale równocześnie odpowiedzą na wszelkie nurtujące pytania.

 

Uszkodzenie oka w wyniku leczenia. Czy to możliwe?

Czy zabieg korygujący wzrok, może przynieść odwrotny skutek? Okazuje się, że tak. Przekonał się o tym Pan Kazimierz, który borykał się w problemem mętów ciała szklistego, nazywanymi potocznie latającymi muszkami. Męty przyjmują różnorodne kształty – cienie, kropki, niteczki – i rozpraszają zdolność widzenia, co powoduje znaczny dyskomfort chorego. Pan Kazimierz, który od dłuższego czasu poszukiwał bezpiecznej metody leczenie, znalazł w końcu stronę internetową specjalisty, który oferował laserowa korekcję schorzenia, pozbawioną powikłań chirurgicznych. Zachęcony informacjami reklamowymi o zabiegu, jak i o samym gabinecie, który miał dysponować nowoczesnym sprzętem zakupionym w ramach dotacji unijnej, postanowił umówić się na badanie kwalifikujące do zabiegu.

Procedura, która rozpoczęła się od zakraplania oczu, miała nie tylko zły początek, ale także nieszczęśliwe zakończenie. Pan Kazimierz, po rozszerzeniu źrenic, nie był w stanie rozczytać treści zgody na zabieg. Przyjmujący go specjalista poinformował więc o tym, że zabieg witreolizy jest całkowicie niebolesny, nieinwazyjny oraz bezpieczny. Pan Kazimierz poddał się więc kolejnym krokom, które miały wyleczyć jego oczy z dolegliwości. Pierwszym krokiem było nałożenie żelu i kropli znieczulających, które miały wyeliminować jakikolwiek dyskomfort. Następnie, do oka Pana Kazimierza przyłożona została soczewka, która miała zabezpieczyć oko przed ewentualnym trafieniem lasera. Doktor, po wyrażeniu prośby o patrzeniu prosto, rozpoczął witreolizę. Pacjent pamięta, że dociskana przez lekarza soczewka poruszała jego gałką oczną, jednak w związku z brakiem otrzymania jakichkolwiek informacji o konsekwencjach związanym z ruchami głową, czy oczami – spokojnie dotrwał do końca zabiegu. Pamięta także, że zabieg był przerywany, ponieważ w gabinecie nie było nikogo do pomocy i lekarz co jakiś czas odrywał się, żeby na przykład otworzyć drzwi kolejnym pacjentom. Po 15 minutach zabieg został przerwany, a pacjent został umówiony na kolejny dzień, celem dokończenia korekcji wzorku.
Przy kolejnym spotkaniu procedura wyglądała podobnie, jednak podczas zabiegu laser trafił w torebkę soczewki oka. Lekarz, widocznie zdenerwowany, przerwał witreolizę i poinformował o uszkodzeniu oka, w wyniku niekontrolowanego ruchu gałki ocznej. Przepisał więc lek i polecił przychodzenie na kontrolę. Po tym, jak krople rozszerzające źrenicę przestały działać okazało się, że Pan Kazimierz stracił zdolność wyraźnego widzenia.
Po konsultacji w prywatnym gabinecie okulistycznym, Pan Kazimierz dowiedział się od przyjmującej go lekarki, że zabieg, któremu się poddał nie jest bezpieczny oraz, że w jego wyniku powstała zaćma oka. Pomimo wydanych przez pacjenta 800 zł na zabieg, męty oka nie ustąpiły, a dodatkowo doszło do uszkodzenia oka. Jedynym ratunkiem okazał się więc przeszczep soczewki i leczenie, które przywróciłyby ostrość widzenia.

W związku z podjętym przez Pana Kazimierza kontaktem z Kancelarią Odszkodowawczą OFN, nasi specjaliści podjęli działania na rzecz walki o należne odszkodowanie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, lekarz wykonujący zabieg dopuścił się naruszenia przepisu o swoim zawodzie, poprzez zaniechanie poinformowania pacjenta o następstwach zastosowania lasera YAG do usuwania zmętnień oka. Ponadto, należy zaznaczyć, że zgoda pacjenta na wykonanie zabiegu nie obejmuje zgody na uszkodzenie części narządu leczonego, ani organu sąsiedniego. Witreoliza, której poddał się Pan Kazimierz była zatem wykonana z naruszeniem zasad należytej staranności wymaganej od lekarza. W efekcie zawinionego zachowania noszącego znamiona błędu lekarskiego, Kancelaria Odszkodowawcza OFN wniosła o zapłatę kwoty 80.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę wyrządzoną poszkodowanemu.

 

Wstyd i upokorzenie po zabiegu operacyjnym

Pani Małgorzata, niespodziewanie dowiedziała się o schorzeniu, które w efekcie może prowadzić do raka szyjki macicy. Ze względu na duży stopień dolegliwości, niezbędna okazała się operacja. Lekarze zapewniali, że wszystko będzie w porządku, że nie będzie żadnych powikłań oraz, że wszystko się uda. Podpisała więc zgodę na wykonanie zabiegu operacyjnego, które polegało na usunięciu macicy. Koszmar Pani Małgorzaty rozpoczął się kilka dni po operacji, gdy pojawiły się objawy nietrzymania moczu. Lekarze stwierdzili jednak, że taka sytuacja jest normalna po cewnikowaniu i zapewnili, że unormuje się maksymalnie w ciągu 8 tygodni. Taka informacja znacznie uspokoiła cierpiąca kobietę. Jednak nie na długo.

Miesiąc po operacji Pani Małgorzata została skierowana do poradni ginekologicznej na badanie kontrolne i wyraźnie zaniepokoiła lekarzy informacją o wyciekającym moczu. Po szczegółowym badaniu okazało się, że podczas operacji uszkodzony został pęcherz. Zaniepokojona kobieta wróciła więc do szpitala i po przeprowadzonym badaniu lekarze potwierdzili diagnozę ginekologiczną. Przetoka Pani Małgorzaty ma średnicę 2.5 cm, w związku z czym nie czuje parcia na pęcherz i popuszcza mocz. Taka dysfunkcja młodej kobiety doprowadziła do głębokiej depresji, poczucia wstydu i upokorzenia. Pacjentka, do dnia operacji zamknięcia przetoki będzie zmuszona korzystać z pieluch. Po skontaktowaniu się z Kancelarią Odszkodowawczą OFN, specjaliści niezwłocznie podjęli działania na rzecz walki o należne zadośćuczynienie za krzywdę wyrządzoną kobiecie.
Mając na uwadze wszystkie okoliczności powyższej sprawy, wysunięte zostały zarzuty wobec personelu medycznego szpitala. Po pierwsze, popełnienie  błędu lekarskiego przez lekarza, który nie dokładając należytej staranności, poważnie uszkodził pęcherz pacjentki i nie widząc naruszenia narządu sąsiedniego, zamkną jamę brzuszną. Po drugie,  niewłaściwą opiekę pooperacyjną, zignorowanie zgłaszanych dolegliwości oraz diagnostyczny błąd medyczny. Personel szpitala wykluczył możliwość występowania przetoki, bez przeprowadzenia jakichkolwiek badań, co znacznie opóźniło podjęcie właściwego leczenia. Dodatkowo, naruszenie przepisu o zawodzie lekarza poprzez nieprawidłowe udzielenie informacji. Zgodnie z prawem lekarz jest zobowiązany do udzielania pacjentowi przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach, czy rokowaniach. Dokumenty która podsunięto Pani Małgorzacie do podpisania nie zawierały stosownych informacji, m.in. o przewidywanych wynikach leczenia, czy rokowaniach co do stanu po operacji. Ponadto, jeden z podpisanych przez pacjentkę dokumentów, zmuszał ją do poświadczenia nieprawdy. Nieprawdopodobne jest bowiem, aby lekarz informował o skali i rodzaju powikłań, które są trudne do przewidzenia wcześniej. Takie twierdzenie jest niezgodne z prawdą, ponieważ jeśli powikłania są trudne do przewidzenia, nie można udzielić informacji o ich rodzaju. Dodatkowo, zgoda na przeprowadzenie zabiegu operacyjnego, dopuszczająca zmianę zakresu zabiegu, nie obejmuje zgody na uszkodzenie narządu sąsiedniego. W tym wypadku uszkodzenie pęcherza nie może także zostać zaliczone do tzw. normalnego ryzyka operacji, ponieważ gdyby tak było, rutynowym działaniem lekarzy powinno być sprawdzenie jego stanu przed zamknięciem jamy brzusznej. W katalogu przewinień personelu medycznego należy  jeszcze podkreślić naruszenie dobra osobistego w postaci zdrowia i naruszenie przepisu o prawach pacjenta, wedle których pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia.

Personel nie uczynił wszystkiego, co  powinien i co mógł uczynić zgodnie ze sztuką lekarską. Nie zapobiegł też powstaniu negatywnych skutków swoich działań i dopuścił się uchybień, noszących znamiona błędu lekarskiego. W związku z nieprawidłowo przeprowadzonym zabiegiem operacyjnym, i niewłaściwie postawioną diagnozą, poszkodowana doznała nie tylko cierpień fizycznych, ale także psychicznych – poczucia niedołęstwa, depresji oraz wstydu. Wszystkie te czynniki znacznie wydłużyły i skomplikowały leczenie Pani Małgorzaty, wobec czego Kancelaria Odszkodowawcza OFN wniosła o zapłatę 100.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznane przez nią krzywdy.

 

Życzenia Świąteczne

Kategoria: Z życia OFN Autor: admin. Brak Komentarzy

Czy poszkodowany może przyczynić się do wypadku?

Każdego dnia ma miejsce wiele wypadków, zarówno komunikacyjnych, jak i innych. Zdarzają się sytuacje, w których osoba poszkodowana, wykazując na przykład lekkomyślność, miała wpływ na zaistnienie wypadku, lub wręcz do niego doprowadziła. Mówimy wtedy o przyczynieniu poszkodowanego. Zacznijmy więc od krótkiej definicji. Przyczynienie to  sytuacja, w której osoba poszkodowana przyczyniła się do powstania lub zwiększenia rozmiarów szkody. Według orzecznictwa polskich sądów, za przyczynienie należy uznać takie zachowanie poszkodowanego, które staje się bezpośrednią lub pośrednią przyczyną szkody. Może więc to być konkretne działanie lub zaniechanie działania, które mogłoby zapobiec szkodzie. Należy jednak podkreślić, że o przyczynieniu poszkodowanego możemy mówić w obliczu jego obiektywnie niewłaściwego zachowania. Działanie o innych przesłankach, na przykład w celu ratowania czyjegoś życia, które doprowadziło do wypadku, nie powinno zostać uznane za przyczynienie.

Kilka przykładów. Osoba, która zdecydowała się na jazdę samochodem z kierowcą będącym pod wpływem alkoholu, przyczynia się odniesionej szkody powstałej w wyniku wypadku komunikacyjnego. Mało tego. Taka osoba godzi się niejako z ewentualnymi nieszczęśliwymi następstwami takiego postępowania, co należy ocenić jako przyczynienie się do wypadku.
Podobnie rzecz się ma w sytuacji spożywania alkoholu z kierowcą przez wspólną jazdą, czy też w przypadku namawiania upojonego kierowcy do prowadzenia samochodu i jazdę wraz z nim. We wszystkich sytuacjach stan nietrzeźwości kierowcy pozostaje w związku z wypadkiem, dlatego mówimy o przyczynieniu do powstania szkody.

Takie okoliczności zdarzenia sprawiają, że odszkodowanie za powstałe szkody może zostać pomniejszone w zależności od stopnia przyczynienia. Zmniejszenie sumy odszkodowania może polegać na odliczeniu pewnej sumy lub pominięciu niektórych jego składników.  Ocena stopnia przyczynienia odnosi się do okoliczności danej sprawy, w szczególności bada się winę obu stron. Jak określić winę? Nie jest to zadanie łatwe, jednak sądy w przybliżeniu określają, czy mamy do czynienia z winą umyślną, czy nieumyślną. Kancelaria Odszkodowawcza OFN pragnie nadmienić, że ustalenie stopnia przyczynienia się poszkodowanego, leży wyłącznie w gestii sądów, a nie towarzystw ubezpieczeniowych. Jeśli potrzebujesz pomocy, zgłoś się do naszych specjalistów.